Nie mogłem zasnąć. Źle zrobiłem zostawiając ich tam i musiałem coś z tym zrobić. Wstałem z łóżka i wsunąłem spodnie na bokserki. Założyłem szybko jakąś koszulę i wyszedłem z pokoju. Musiałem przejść koło pokoju Kiwi niezauważony... Było to na tyle trudne, że Ari wyczuwała mnie na kilometr. Miałem jednak nadzieję, że ta cała sprawa z Red'em skutecznie odwróci jej uwagę ode mnie. Prześlizgnąłem się korytarzem i pobiegłem do garażu. Łamałem właśnie swoje własne zasady i nikt nie mógł się o tym dowiedzieć. Zabieranie sprzętu agencji bez pozwolenia i dobrego powodu było zakazane. Mój powód był egoistyczny i na pewno nie udzielił bym sobie pozwolenia na wyporzyczenie srebrnej mazdy MX-5. No ale... Praktycznie rzecz biorąc był to mój samochód, a dokładniej mojego ojca, ale zasady to zasady.
Wyjechałem tunelem na ulicę i oddałem gazu. W ciągu paru minut byłem już pod domem Kaji. Zaparkowałem przed domem i podszedłem do drzwi. Już chciałem zapukać, ale się wycofałem. Moja ręką zawisła na parę sekund w powietrzu, aby po chwili opaść bezwładnie na dół. Co ja jej właściwie powiem? " Cześć Kajra! Prześpijmy się jeszcze raz, żebym wiedział czy coś do ciebie czuje!" Taaak... na pewno bym dostał w mordę, ale pewnie nie skończyłoby się to tak jak ostatnio. A z resztą... czym ja się przejmuje? Że mnie odrzuci? A nawet jeśli to co z tego? Może im szybciej o niej zapomnę tym lepiej. Ponownie podniosłem rękę, ale tym razem już zapukałem. Po chwili w drzwiach stała mama Kajry w fartuchu kuchennym.
Wyjechałem tunelem na ulicę i oddałem gazu. W ciągu paru minut byłem już pod domem Kaji. Zaparkowałem przed domem i podszedłem do drzwi. Już chciałem zapukać, ale się wycofałem. Moja ręką zawisła na parę sekund w powietrzu, aby po chwili opaść bezwładnie na dół. Co ja jej właściwie powiem? " Cześć Kajra! Prześpijmy się jeszcze raz, żebym wiedział czy coś do ciebie czuje!" Taaak... na pewno bym dostał w mordę, ale pewnie nie skończyłoby się to tak jak ostatnio. A z resztą... czym ja się przejmuje? Że mnie odrzuci? A nawet jeśli to co z tego? Może im szybciej o niej zapomnę tym lepiej. Ponownie podniosłem rękę, ale tym razem już zapukałem. Po chwili w drzwiach stała mama Kajry w fartuchu kuchennym.
- Kajry nie ma. - powiedziała sucho i chciała zatrzasnąć drzwi. Złapałem je jednak szybko i otworzyłem szerzej.
- Jak to nie ma? To gdzie jest?
- Nie jestem pewna, czy powinnam ci o tym mówić.
- A to czemu? - zapytałem pochylając się nad nią.
- Nie znam cię. Spałeś z moją córką. Na pewno jesteś jakimś przestępcą. - wyrecytowała. - Coś jeszcze? - kurczę... mamuśka miała cięty język. Chyba już wiem po kim Kaji to odziedziczyła.
- Po pierwsze. Może mnie pani poznać. Po drugie. Przyznaje, że wcześniej było to czysto spontaniczne posunięcie, ale teraz jestem prawie pewny, że coś do pani córki czuję i bardzo chciałbym ją jak najszybciej znaleźć. Po trzecie. Nie jestem przestępcą. Nie kradnę, nie zabijam ludzi, ani zwierząt. - ~Bo demony to już coś innego~ pomyślałem. - Nie palę trawki, piję tylko okazjonalnie i nigdy potem nie prowadzę, oraz nie jestem męską prostytutką. Coś jeszcze?
- Nie wierzę ci. Skoro tak, to skąd masz kasę na taki wóz, co? I dlaczego masz podkrążone oczy? Pofarbowałeś się na biało. Dlaczego? Każde twoje oko ma inny kolor, czy to kolejny przejaw buntu? - przejęła pałeczkę. Miałem już trochę dość, zwłaszcza, że staliśmy praktycznie w drzwiach.
- Opowiem pani wszystko o sobie i Kaji, jeżeli pani wpuści mnie do środka. Może mnie pani przeszukać. Nie mam przy sobie broni.
- Skąd mam wiedzieć, czy wiesz coś o mojej córce?
- Wiem gdzie pracuje, ponieważ pracuje z nią. Wiem dlaczego tak często wychodzi i znika bez zawiadomienia i dlaczego często pracuje w nocy. I musi mi pani uwierzyć... nie ma to nic wspólnego z żadną mafią, ani niczym nielegalnym. - Kobieta patrzyła mi chwilę w oczy, jakby próbowała wykryć kłamstwo. W końcu jednak wycofała się do tyłu, żeby mnie przepuścić.
- Dobrze. Ale nie obiecuje, że powiem ci gdzie jest. - wszedłem do mieszkania i skierowałem się do kuchni, gdzie pani domu najwidoczniej gotowała obiad... lub kolacje zważywszy na dość późną godzinę. Mama Kajry weszła zaraz po mnie i stanęła przed kuchenką.
- Możesz zaczynać. - powiedziała.
- A wiec... pani... - zatrzymałem się. Kobieta spojrzała na mnie jak na idiotę, po czym westchnęła.
- Helena. Mów mi Helena.
- Super. Heleno. Pieniądze mam, ponieważ odziedziczyłem dużą firmę, po swoim ojcu i teraz nią zarządzam. Podkrążone oczy mam ponieważ wczoraj prawie w ogóle nie spałem, a dzisiaj nawet nie udało mi się zmrużyć oka. Jako szef mam naprawdę dużo roboty. Włosy mam białe od urodzenia. Genotyp mojej matki miał niewielką skazę, przez co moje włosy nie uzyskały pigmentu kolorowego. A przynajmniej tak mi wmówił lekarz... A oczy... oczy to kolejny dowód na to, że jestem wyjątkowy jak to mawia moja ukochana mamusia. - wyrecytowałem wszystko co wcześniej ułożyłem sobie w głowie. Nie wszystko było prawdę, ale... kto by się tam tym przejmował.
- Rozumiem. Powiedzmy, że ci wierzę. - powiedziała krojąc pomidora w cienkie plastry. - a moja córka? - odchrząknąłem.
- Pani córka jest wspaniałą kobietą i równie wspaniałą pracownicą. Co prawda jej cięty język czasami przysparza mi kłopotów, ale nie jest to nic poważnego. - uśmiechnąłem się lekko.
- Czyli Kajra...?
- Pracuje w mojej firmie? Tak. Już od prawie dwóch lat. Aż dziwne, że pani tego nie zauważyła. Czasami jej daje jakieś materiały do domu...
- Pewnie zabiera je do swojego mieszkania, więc... - przerwała. - Cholera jasna! Ale z ciebie przebiegły młodzieniec! - Tupnęła wściekle nogą, ale na jej twarzy nie malowała się wściekłość, tylko bardziej zdumienie.
- Do usług droga pani. - powiedziałem i ukłoniłem się nisko. Helena wbijała jajka na patelnie, a na jej twarzy gościł dziwny uśmiech. Czyżbym jednak przekonał ją do siebie? Czyżbym właśnie dokonał niemożliwego!? Miałem ochotę wykonać taniec zwycięstwa, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że to by było masakrycznie nie na miejscu. Usiadłem przy stole, bo nogi zaczęły mi trochę drętwieć, a chwilę później przed moim nosem pojawił się pysznie wyglądający omlet z serem i pomidorem.
- Jedz. Jesteś zbyt chudy. - powiedziała i usiadła na przeciwko mnie.
- Jesteś pewna, Heleno? Chcesz dać mi jeść?
- Tak. Jedz. Potem dam ci adres Kaji. - uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłem jej uśmiech. Zjadłem jak najszybciej się da, po czym włożyłem talerz do zlewu. Mama Kajry dała mi karteczkę z adresem.
- A może... pojechałabyś ze mną? Od razu porozmawiałabyś z Kaji o tym wszystkim.
- A... to jest bardzo dobry pomysł! - kobieta od razu się przebrała i razem wyszliśmy z mieszkania.
Dojechaliśmy 20 minut później. Nie mogłem pędzić tak jak wcześniej, by nie przestraszyć mojej pasażerki. Helena mówiła mi co chwila gdzie skręcać, co bardzo mi pomagało. Kiedy stanąłem przed jej drzwiami znowu naszły mnie wątpliwości.
- No co tak stoisz? Pukaj no!
- Ale... co ja mam jej powiedzieć?
- Nic nie mów. Rzuć się na nią od razu. Wiesz mi to działa. - puściła do mnie oko i popchnęła bliżej drzwi. W końcu zapukałem i czekałem chwilę, aż Kajra otworzy drzwi. Helena schowała się i powiedziała, że nie chcę nam psuć chwili. Jednak jak zobaczyłem Kaji i chciałem zrobić jak radziła mi jej mama, coś mnie zatrzymało. Red. Red był u niej w mieszkaniu. Pytał się o alkohol... a ona. Ona była w samym ręczniku! Nagle nie wiadomo skąd zawrzała we mnie wściekłość. Zmarszczyłem wściekle brwi, przepchnąłem się przez Kajrę i podszedłem do Red'a.
- Siema Will! Co tu robisz? - zapytał, po czym zniżył głos do szeptu. - Idź sobie... jestem blisko zaliczenia. Ty mogłeś, to ja też chcę! - Przekrzywiłem głowę, po czym podniosłem go za barki do góry i przyszpiliłem do stojącej obok szafki.
- Po moim trupie! - warknąłem. - Nawet nie waż się do niej zbliżyć!
- Will! No co ty! Puszczaj mnie! - Red może i miał skrzydła, ale był zdecydowanie słabszy ode mnie jeśli chodzi o siłę. Kajra stanęła za mną. Czułem jej zapach i wiedziałem, że nie jest zadowolona. Red spojrzał na mnie i na nią. A potem znów na mnie. I na nią. I na mnie.
- Czy wy...? - zapytał, ale Kajra mu przerwała.
- Puść go Will. - powiedziała spokojnie, ale wiedziałem, że tak nie jest. Zrobiłem jak kazała. W sumie sam nie wiem czemu to zrobiłem. Rzuciłem się na swojego przyjaciela! Niezwykłego dupka, ale nadal przyjaciela! Odwróciłem się do Kaji, po czul poczułem piekący ból na policzku. Dostałem z liścia... no cóż... to lepsze niż prawy sierpowy.
- Co ty sobie myślisz!? Wpadasz do mojego domu i napadasz na moich gości!? Ty! - zamachnęła się znowu, ale jej ręka zatrzymała się w powietrzu, tuż przed moją twarzą.
- Dość Kajra. - powiedziała Helena. - Will wszystko mi wyjaśnił i powiedział. - Kajra spojrzała na mnie wściekle. Nie idiotko... nie powiedziałem jej o agencji. Nie jestem głupi. - Nie spodziewałam się tego po tobie młoda panno. Cieszę się, że pracujesz, ale dlaczego nic mi nie powiedziałaś!?
- Bo to niebezpieczne! - krzyknęła Kajra i wyrwała się z uścisku matki.
- Ekhem... zapomniałem dodać, że moja firma zajmuje się sprawami wielkiej wagi i jakby jakiekolwiek informacje wyciekły do mediów, to musiałbym zamknąć cały biznes. Staramy się trzymać wszystko w sekrecie, oczywiście o ile to możliwe. - wtrąciłem się i uśmiechnąłem lekko wywołując piekący ból policzka.
- Rozumiem... a teraz... Kaji natychmiast przeproś tego mężczyznę! Wiele przeszedł, żeby cię znaleźć i mówił o tobie naprawdę wspaniałe rzeczy! A ty co!? Już sobie innego znalazłaś!? Jesteś dziwką czy jak!?
<Kajra? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz