- Wracajmy już. Nie spałem pół nocy. Jestem zmęczony. - powiedziałem sucho i ruszyłem do swojego motoru.
- Nie dziwie się, że jesteś zmęczony! Po takich podbojach... - krzyknął Red za mną.
- Zamknij mordę Red! - warknąłem wściekle.
- Nasz aniołek znalazł sobie lalunie, wiesz? - powiedział do Kajry. Ja usiadłem na pojeździe i spojrzałem na dziewczynę.
- Do zobaczenia Kajra. - rzuciłem i odjechałem zostawiając gołąbeczki same. Byłem wściekły na siebie, że tak się zachowywałem. To co czułem było kompletnie sprzeczne ze mną i wszystkim co dotychczas myślałem. Jak najszybciej mogłem prułem przez ulice. To aż dziwne, że policji nie chciało się mnie ścigać, bo zwykle to robią. Widocznie mieli tak zły dzień jak ja... Wjechałem do podziemia agencji w niecałe 10 minut. Od razu skierowałem się do swojego pokoju, żeby odgrodzić się od świata i wyspać się w końcu porządnie. To co powiedziałem o zmęczeniu nie było kłamstwem. Od zawsze miałem dużo na głowie i rzadko kiedy mogłem sobie pozwolić na dłuższą drzemkę.
- Will! - usłyszałem za sobą śpiewny głosik Kiwi. Nie miałem ochoty z nią gadać. Szczerze, to nie miałem ochoty z nikim gadać, ale nie mogłem jej tak zignorować.
- Cześć Ari. - rzuciłem.
- Jak wam poszło? Widzę, że nic sobie nie zrobiłeś tym razem. To dobrze. - uśmiechnęła się. Jak zwykle była niesamowicie opiekuńcza. - A gdzie Red?
- Został z Kajrą. Chciałem wrócić szybciej, bo jestem zmęczony, rozumiesz. - Widać było, że nie podoba jej się, że zostawiłem ich samych razem, ale jakoś nie myślałem wtedy o tym. Myślałem tylko o sobie i Kaji... Jestem zdrowo pojebany, przyznaje.
- Jasne... poczekam na nich. - zaczęła kręcić sobie włosy na palcu, tak jak to ma w zwyczaju jak jest zła lub zdenerwowana. - A i miałam ci przypomnieć o jutrzejszym spotkaniu z twoją mamą. Rozmawiałam z nią dzisiaj i już nie może się doczekać! W końcu rzadko się spotykacie.
- Dzięki, jesteś kochana. Jestem pewny, że bym zapomniał. - Uśmiechnąłem się. - A teraz pozwolisz, że się oddalę, wielmożna pani? - spytałem, kłaniając się nisko.
- Idź. I wyśpij się w końcu porządnie. Jutro nie będę cię budzić z rana. - Odwróciłem się od razu na wypadek jakby zmieniła zdanie. Po paru chwilach leżałem już na materacu i próbowałem zasnąć. Oczywiście jak to zwykle bywało, sen nie przychodził, a moja głowa pełna była wydarzeń z wczoraj i dzisiaj. To, aż zabawne jak w ciągu dwóch dni może się zmienić całe myślenie człowieka.
<Kajra? A jak tam z Red'em?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz