Patrzyłem na nagie ciało Kajry. Co chwilą podskakiwała do góry uderzając rytmicznie pośladkami o moje ciało. Ręcznik, który wcześniej skrywał jej sylwetkę, już dawno zsunął się i spadł na podłogę. Kobieta napierała na mnie z każdą chwilą coraz bardziej. Podobało mi się, chciała więcej. A ja zamierzałem jej dać więcej. Gorąco przechodziło przez moje ciało jak fale uderzające o brzeg. Przychodziło i odchodziło. Jej ręce błądziły po moim torsie i ramionach, usilnie poszukując czegoś, czego mogłaby się złapać. Czułem paznokcie, które co chwila wbijały się i raniły mi skórę. Możliwe, że byłem masochistą, bo podobał mi się towarzyszący temu ból. Pa paru chwilach Kajra jęknęła przeciągle i wypięła do tyłu, dając mi znak, że doszła. Uśmiechnąłem się automatycznie. Zwolniłem trochę tempo i nie opuszczając jej wnętrza złapałem ją i z powrotem położyłem na kanapie. Myślałem, że będzie protestować, ale tak się nie stało. Schyliłem się do niej, by móc spojrzeć jej w oczy. Nie było w nich nienawiści, ani pogardy. Widziałem tylko pożądanie, które zawładnęło jej ciałem tak samo jak i moim. Rumieńce na jej policzkach, zupełnie do niej nie pasowały. Wyglądała inaczej, nie jak Kajra, której do wczoraj nawet nie lubiłem.
Znów zacząłem poruszać się szybciej. Delikatnie musnąłem wargi dziewczyny swoimi, jakbym nie był do końca pewny, czy mogę. Kajra sięgnęła do moich ust niecierpliwie. Moje ręce błądziły po jej ciele, pieszcząc każdy jego skrawek. Kiedy w końcu poczułem, że dochodzę, wyszedłem z niej rozlewając swoje płyny na jej brzuchu. Nie specjalnie... ale co innego mogłem zrobić? Westchnąłem i zwolniłem trochę oddech, a Kajra spojrzała na mnie i zmarszczyła brwi.
- Will, kretynie, całą mnie ufajdałeś! - krzyknęła naburmuszona, a ja uśmiechnąłem się zadziornie.
- Przepraszam Skarbie. Wymsknęło mi się. - położyłem się obok niej, zdecydowanie zmniejszając odległość pomiędzy naszymi ciałami.
- Skarbie? Czy ciebie do końca popierdoliło? - spytała patrząc na mnie. Nie była zła, po prostu nie chciała, żebym myślał, że jej się to podoba. Złapałem ją za ramiona i obróciłem twarzą do mnie, jednocześnie przytulając ją do siebie.
- Co ty robisz? - odepchnęła się. - Koniec tych czułości Ptaszyno.
- Kajra. - nie mogłem się na to zgodzić. Nie będzie mi tu udawać, że to nic nie znaczyło. Bez ostrzeżenia pocałowałem ją, mocno wpijając się w jej wargi. Przestała się odpychać, ale przez chwilę jeszcze się opierała. Nie długo, bo mimo wszystko oddała pocałunek. A kiedy skończyliśmy, oparła głowę o mój tors i zamknęła oczy. Uśmiechnąłem się i otoczyłem ją ramionami. Po chwili też zamknąłem oczy i pozwoliłem sobie na spokojny sen. W końcu.
<Kajra?>
Znów zacząłem poruszać się szybciej. Delikatnie musnąłem wargi dziewczyny swoimi, jakbym nie był do końca pewny, czy mogę. Kajra sięgnęła do moich ust niecierpliwie. Moje ręce błądziły po jej ciele, pieszcząc każdy jego skrawek. Kiedy w końcu poczułem, że dochodzę, wyszedłem z niej rozlewając swoje płyny na jej brzuchu. Nie specjalnie... ale co innego mogłem zrobić? Westchnąłem i zwolniłem trochę oddech, a Kajra spojrzała na mnie i zmarszczyła brwi.
- Will, kretynie, całą mnie ufajdałeś! - krzyknęła naburmuszona, a ja uśmiechnąłem się zadziornie.
- Przepraszam Skarbie. Wymsknęło mi się. - położyłem się obok niej, zdecydowanie zmniejszając odległość pomiędzy naszymi ciałami.
- Skarbie? Czy ciebie do końca popierdoliło? - spytała patrząc na mnie. Nie była zła, po prostu nie chciała, żebym myślał, że jej się to podoba. Złapałem ją za ramiona i obróciłem twarzą do mnie, jednocześnie przytulając ją do siebie.
- Co ty robisz? - odepchnęła się. - Koniec tych czułości Ptaszyno.
- Kajra. - nie mogłem się na to zgodzić. Nie będzie mi tu udawać, że to nic nie znaczyło. Bez ostrzeżenia pocałowałem ją, mocno wpijając się w jej wargi. Przestała się odpychać, ale przez chwilę jeszcze się opierała. Nie długo, bo mimo wszystko oddała pocałunek. A kiedy skończyliśmy, oparła głowę o mój tors i zamknęła oczy. Uśmiechnąłem się i otoczyłem ją ramionami. Po chwili też zamknąłem oczy i pozwoliłem sobie na spokojny sen. W końcu.
<Kajra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz